Dziewięć setek bez odsetek – kredyt za darmo

By | 26 września 2013

Podswietlone budynki w Bielsku-BialejMożliwość zaciągnięcia darmowego kredytu gotówkowego w ING wywołała poruszenie wśród blogerów, recenzentów i wszelakiej maści komentatorów. Na czym dokładnie polega ta oferta? Wspierając się chwytliwym hasłem „dziewięć setek bez odsetek” bank proponuje pożyczenie 900 zł na pół roku i spłatę tej kwoty w sześciu miesięcznych ratach po 150 zł – bez żadnych dodatkowych kosztów. Oferta jest dostępna tylko dla posiadaczy ROR, którzy wniosek o kredyt złożą korzystając z systemu bankowości internetowej ING.

Łatwo policzyć, że koszt tej promocji jest dla banku minimalny. Przy oprocentowaniu 14% w skali roku (to standardowa stawka stosowana przez ING dla nieubezpieczonych pożyczek zaciągniętych przez Internet) miesięczna rata takiego kredytu wyniosłaby… 156,2 zł. Bank przez pół roku dopłaca więc do jednego darmowego kredytu kilka złotych miesięcznie. To tyle co nic, jeśli w ten sposób sprzeda nowemu klientowi nie tylko kredyt, ale dodatkowo konto osobiste, a wciąż niewiele, jeśli za te pieniądze zachęci dotychczasowych klientów do korzystania z kanału internetowego.

Pożyczanie bez odsetek jest też możliwe w innych bankach. I tak kredyt gotówkowy na takich zasadach proponuje Raiffeisen Polbank. Tu jednak kredyt bez odsetek jest równocześnie kredytem z bardzo wysoka prowizją, w pełni rekompensującą bankowi brak oprocentowania. Z kolei klienci Citi Handlowego, Credit Agricole i Millennium korzystający z linii kredytowej nie zapłacą odsetek od ujemnego salda na koncie osobistym, jeśli utrzymuje się ono nie dłużej, niż przez 7 dni w miesiącu. To jednak mało poręczne rozwiązanie. Aby nie zapłacić odsetek, trzeba korzystać z prawa do zadłużania się z chirurgiczną precyzją. Dodatkowo brak odsetek nie oznacza jeszcze całkowitego braku kosztów. Banki każą sobie płacić za samo prawo do zadłużania się (od pierwszego lub od drugiego roku), ich cenniki przewidują też opłaty za prowadzenie rachunków (naliczane warunkowo).

Nieoprocentowany kredyt w rachunku czy nieoprocentowany kredyt gotówkowy wciąż są rzadkością. Jednak pożyczyć pieniądze bez odsetek można w zasadzie z każdego banku – wystarczy sięgnąć po kartę kredytową, a potem umiejętnie jej używać. Tymczasem w ujęciu czysto statystycznym ostatnie kilka lat to okres dramatycznego załamania w tym segmencie rynku. Liczba kredytówek w portfelach Polaków skurczyła się z 10,86 mln w roku 2009 do 6,30 mln w I kwartale 2013 r., a więc o prawie 42 proc. To efekt pewnego zaostrzenia polityki kredytowej, ale przede wszystkim – porządków przeprowadzonych w bankach. Wydawcy na masową skalę czyścili swoje portfele z kart, które wprawdzie zostały wydane, ale potem trafiły na dno szuflad klientów i nigdy nie zostały użyte – więc tak naprawdę istniały tylko w statystykach.

Wiele wskazuje na to, że ten proces dobiegł już końca. Najnowsze dane NBP pokazują, że trend wreszcie się odwrócił. Po raz pierwszy po długiej przerwie udało się odnotować symboliczny, ale jednak wzrost o 30 tys. kart kredytowych (z 6,30 mln w I kw. 2013 r. do 6,33 mln w II kw. 2013 r.). To bardzo cieszy. O kartach kredytowych mówi się głównie źle i bardzo źle, jednak serwis Bezgwiazdek.pl z pełnym przekonaniem zachęca do korzystania z kredytówek, oczywiście pod warunkiem zachowania dwóch elementarnych zasad karcianego BHP. Po pierwsze, z kartą kredytową nie należy zbliżać się do bankomatu. Po drugie, bezwzględnie należy pilnować, by spłacać całość zadłużenia w terminie wskazanym na wyciągu. To wystarczy, by nie zapłacić ani grosza odsetek od zaciągniętego kredytu. Jeśli dodatkowo obroty będą wystarczające, by zapracować na zwolnienie z rocznej opłaty za kartę (dla kart z segmentu classic zwykle wystarczy 1000 zł miesięcznie), wraz z kawałkiem plastiku dostaniemy od banku możliwość zadłużania się całkowicie za darmo.

Ranking najlepszych kont bankowych :

ranking kont bankowych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *