Podsumowanie roku 2014 – stopy procentowe

By | 2 stycznia 2015

W październiku 2014 r. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe NBP do najniższych poziomów w historii. Efekt tej zmiany był łatwy do przewidzenia: klientom banków coraz trudniej jest oszczędzać na korzystnych warunkach. Ruch RPP wymusił też ścięcie maksymalnego oprocentowania kredytów do 12% w skali roku, czyli do poziomu całkiem miłego z punktu widzenia klientów, ale trudnego do zaakceptowania przez wiele banków.

Na początek garść liczb. Stopa referencyjna NBP na początku roku 2014 wynosiła 2,5%, a po październikowej obniżce została sprowadzona do poziomu 2,0%. W tym samym miesiącu stopa lombardowa, ważniejsza z punktu widzenia osób korzystajacych z produktów kredytowych, została ścięta z 4,0% do 3,0%. WIBOR 3M w ciągu minionych 12 miesięcy obniżył się z 2,71% do 2,06%. W tym samym kierunku i w podobnej skali zmieniały się inne wskaźniki rynkowej ceny pieniądza, który taniał, ale nie gwałtownie.

Obniżka stóp procentowych zwykle oznacza pogorszenie warunków oszczędzania, a równocześnie możliwość zaciągania w bankach tańszych kredytów. I rzeczywiście w 2014 r. można było obserwować takie zmiany na rynku, choć z jednym wyjątkiem, którym zajmiemy się pod koniec tego wpisu. Najpierw przyjrzyjmy się sytuacji oszczędzajacych. Dziś oprocentowanie 4-5% w skali roku jest dostępne już tylko na dumpingowych lokatach „na dobry początek”. Podwyższone do tego poziomu odsetki są formą jednorazowej premii za nawiązanie relacji z bankiem. Jednak aby zbytnio nie przepłacić, instytucje finansowe pozwalają ulokować na takich warunkach niewysokie kwoty, zwykle nie przekraczające 10 tys. zł. Dla takiej sumy każdy dodatkowy punkt procentowy oznacza niecałe 7 zł odsetek netto miesięcznie. Jeśli przyjąć (dość optymistycznie), że rynkowa stawka to dziś 3%, a bank w promocji płaci 4,5% za lokatę trzymiesięczną, to świeżo pozyskany klient dzięki takiej ofercie zyska około 90 zł netto zamiast około 60 zł. Różnica jest więc umiarkowana. Z kolei tam, gdzie banki nie limitują kwot depozytów, nie płacą aż też wysokich odsetek. Ofertę z oprocentowaniem między 3,0% a 3,5% w skali roku trzeba już traktować jako ponadprzeciętnie dobrą, a w największych bankach nawet taki poziom jest już nieosiągalny.

O ile na rynku depozytowym oferty słabe zamieniły się w ciągu minionych 12 miesięcy w bardzo słabe, to znacznie większe zmiany zaszły w ofercie kredytowej banków. Można tu wręcz mówić o małej rewolucji. Powtarzana przez lata mądrość, by nie zadłużać się długoterminowo w rachunku karty kredytowej, bo jest to skrajnie nieopłacalne, całkowicie straciła aktualność właśnie dzięki ścięciu stóp procentowych. Górną granicą oprocentowania kredytu w karcie, jak zresztą każdego innego, jest obecnie 12% w skali roku. To całkiem atrakcyjna stawka, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że karciany kredyt dość trudno jest obudować dodatkowymi opłatami. Użytkownik, który zrezygnuje z ubezpieczeń i który zapracuje na zwolnienie z rocznej opłaty za kartę (choć banki nieco zaostrzyły politykę w tym zakresie, wciąż jest to względnie łatwe), może cieszyć się kredytem kosztującym 12% w skali roku i ani grosza więcej. To zupełnie nowa jakość.

Dzięki decyzjom RPP lżejsze stało się też życie posiadaczy linii kredytowych w ROR. Tu również obowiązuje dwunastoprocentowy limit, a dodatkowe koszty, czyli opłata za przyznanie limitu i za samo posiadanie rachunku, są niezbyt wysokie. Ta wygodna forma zadłużania się również jest dziś wyraźnie tańsza niż na początku roku.

Odrębnej analizy wymagają za to cenniki kredytów gotówkowych. Oprocentowanie tych produktów również spadło – bo musiało. Jednak w całościowym ujęciu obniżka stóp procentowych wcale nie przełożyła się na obniżkę kosztów dla klientów. Banki zmuszone są naliczać kredytobiorcom niższe odsetki, niż wynika to z ich kalkulacji ryzyka, więc rekompensują to sobie innymi opłatami. W cennikach przybyło więc zapisów typu „prowizja do 15%”, a w dodatku nie wpisano do nich żadnych obiektywnych kryteriów pozwalających z góry przewidzieć, kto zapłaci tej prowizji 15%, kto 10%, a kto np. 2 %. Co równie ważne, stosowanie dwucyfrowych stawek prowizji stało się codzienną praktyką w wielu instytucjach finansowych. W efekcie choć oprocentowanie spadło, to kredyty gotówkowe wcale nie staniały, a dodatkowo znacznie trudniejsze stało się porównywanie ofert.

Ranking najlepszych kont bankowych :

ranking kont bankowych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *